Na scenie siedzi młoda kobieta podłączona do sensorów. Spokojnie oddycha. Rozmawia ze swoim nienarodzonym dzieckiem, czasem śpiewa. Kilka metrów dalej porusza się robot. Nie skacze, nie wykonuje żadnych spektakularnych ewolucji. Jego ruchy są subtelne, niemal intymne. Każde drgnięcie tej czworonożnej maszyny to odpowiedź na biologiczne sygnały płodu, który jeszcze nie przyszedł na świat. Gdzie kończy się życie, a zaczyna inteligencja? Gdzie kończy się ciało matki, a zaczyna umysł maszyny?
Takie obrazy zostawiła po sobie instalacja Angel Interdependence – PREGORobot Gestalt. Hier liegt der Hund begraben Wojtka Ulricha, zaprezentowana w listopadzie 2024 roku w sali immersyjnej Pawilonu Czterech Kopuł we Wrocławiu. Minęły miesiące. Pytania zostały.



AI wkracza na salony muzealne.
Trudno dziś znaleźć temat, który wywołuje tak gwałtowne emocje jak sztuczna inteligencja. Artykuły, debaty, konferencje, manifesty – jedne wieszczą rewolucję, inne apokalipsę. Maciej Sobczak, programista i jeden ze współtwórców instalacji Angel Interdependence opisuje ten stan celnie: „Chaos informacyjny miesza prawdę z fikcją, a rzeczywistość z fantazją. Pomimo ogromu informacji związanych z tym zagadnieniem, przeciętny człowiek ma znikomą wiedzę na temat działania AI.”
Fascynacja i trwoga – to dwa bieguny, między którymi kołyszemy się wszyscy. Żyjemy w czasach jednej z największych innowacji w historii, a emocje, jakie ona wywołuje, są wręcz pierwotne, instynktowne. I właśnie dlatego potrzebujemy sztuki. Nie dlatego, że odpowie na pytania, których nauka jeszcze nie sformułowała, ale dlatego, że tylko ona potrafi uczynić abstrakcję namacalną, a niewidzialne przeżywalnym. W tę lukę wchodzi projekt Wojtka Ulricha.
Piotr Zawojski, jeden z czołowych polskich teoretyków sztuki mediów, zauważa w swojej książce Cztery eseje o kulturze i sztuce w epoce AI (Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, 2025), że w setkach publikacji o sztucznej inteligencji zadziwiająco mało miejsca zajmuje sztuka, „sztuka tworzona w splocie ludzkiej i nie-ludzkiej inteligencji”, gdzie AI jest nie tylko narzędziem, ale i partnerem, współtwórcą. To spostrzeżenie nie brzmi jak akademicka obserwacja. Brzmi jak diagnoza. I Angel Interdependence jest jedną z pierwszych namacalnych odpowiedzi.
Instalacja z pogranicza sztuki, technologii i etyki.
PREGORobot Gestalt to robot przypominający sylwetką psa. Skonstruował go Dawid Łukosek. Ale to nie kształt jest tu najważniejszy, ważne jest to, co nim steruje. Zespół programistów i inżynierów z Imprv.ai stworzył system, w którym sztuczna inteligencja uczy się od rozwijającego się płodu. Bezinwazyjne sensory, za których obsługę odpowiadał Maciej Sobczak, a za ich programowanie również Andrzej Hankus i Jan Słowik, umieszczone na ciele matki – rejestrują w czasie rzeczywistym biologiczne parametry: rytm serca, aktywność płodu, temperaturę ciała, napięcie mięśni. Te dane stają się językiem, którym płód przemawia do maszyny i buduje jego świadomość.
W zachowaniu maszyny nie ma fajerwerków. Nie skacze, nie wykonuje skomplikowanych akrobacji. Wyjątkowość tej instalacji tkwi w subtelności idei, w tym, czego nie widać. Sztuczna inteligencja robota jest niczym czysta kartka – zaczyna od zera, uczy się wyłącznie z danych płynących z ciała matki, które przetwarza z wielu sensorów. Każdy ruch to reakcja, subtelne odzwierciedlenie procesów biologicznych zachodzących w jej ciele. Algorytmy, które generuje, stanowią fundament dla rozwoju „umysłu” maszyny. Tak rodzi się… życie. Proste, ale przełomowe kroki w kierunku inteligencji hybrydowej. Immersyjny charakter doświadczenia w sali Pawilonu Czterech Kopuł dopełniają wizualizacje i interaktywne wideo przygotowane przez Sebastiana Srokę.
Kuratorka Iwona D. Bigos mówi o tym projekcie z rzadką precyzją: „W instalacji Wojtka Ulricha biologiczna inteligencja spotyka się ze sztuczną, tworząc hybrydę. Może ona okazać się aniołem stróżem. Niepokojący jest jednak pojawiający się w tytule niemiecki idiom Hier liegt der Hund begraben (Tu leży pies pogrzebany), którym artysta zwraca uwagę, że może jednak nie powinniśmy bawić się w demiurga, żeby przypadkiem Lemowski Wierny robot nie stał się rzeczywistością.”


Stworzenie niedokończone. Technologia jako akt teologiczny.
Ulrich nie buduje swojego projektu w próżni. Sięga po filozofię, która traktuje technologię nie jako narzędzie, lecz jako wyraz czegoś głębszego. Philip Hefner, autor książki Technologia i stawanie się człowiekiem, twierdził, że technologia jest teologiczna, jest metaforą religii. Stworzenie musi być kontynuowane w czasie, bo jest aktem niedokończonym. Życie to podróż ducha, a jeśli technologia jest jej częścią, to ma dokładnie ten sam charakter. Jest lustrem naszej natury. Instrumentem przekraczania skończoności.
W Angel Interdependence ten akt dosłownie się materializuje. Nienarodzone jeszcze życie – płód – już generuje impuls twórczy, który porusza maszynę. Stworzenie nie czeka na narodziny. Ono trwa, jest procesem. Sam artysta pyta: „Dlaczego Matka i Fetus są jedynym środkiem, transmisją do przeniesienia wszystkich cech na mechanizm, który będzie mógł posiąść ludzkie cechy i rozwijać się jak człowiek? Fetus słyszy i czuje poprzez matkę. Szybkość i doskonałość rozwoju płodu w czasie tak szybkim i jednocześnie brak szans, na dzień dzisiejszy, na powtórzenie tego w procesie tworzenia robota – to siła napędowa.”
Michel Bauwens, teoretyk społeczeństwa informatycznego, porównywał budowę cyberprzestrzeni do budowy katedr średniowiecza. Katedra była dla mas ucieczką w inny wymiar, dostępna jako obiekt estetyczny, ale zarezerwowana w swej głębi dla wybranych. Sala immersyjna Pawilonu Czterech Kopuł staje się nową katedrą. Z tą różnicą, że tym razem każdy może zajrzeć do środka.
AI jako czarna skrzynka i jako zwierciadło.
Maciej Sobczak patrzy na ten projekt inaczej niż artysta – inżynierskim okiem. Zadaje jednak nieoczywiste pytania. Opisuje AI jako „umysł zanurzony w komorze deprywacyjnej. Początkowo łapczywie formujący się na danych z pewnego syntetycznego świata, którego wewnętrzny obraz kształtuje. Po fazie nauki umysł ten zostaje odcięty od informacji sensorycznych i staje się pasywnym odbiorcą danych wejściowych.”
Ale PREGORobot tę regułę wywraca. Nie jest odcięty od świata – jest na niego skazany w sposób najbardziej pierwotny z możliwych. I to właśnie sprawia, że Sobczak pozwala sobie na pytanie, które brzmi jak filozoficzna prowokacja: „Czy AI wyposażona w ciało, trenowana na podstawie danych sensorycznych matki, odziedziczy jej lęki o dziecko? Czy przejmie jej zachowania i temperament? Czy my, jako ludzkość, stając się rodzicami kolejnych modeli AI, tworzymy je na swoje podobieństwo?”
I jest w tym coś, co trudno zbagatelizować. W sali istnieje zamknięta pętla: stan matki kształtuje robota, ale obecność robota kształtuje matkę. Nie ma tu strony biernej. Jak podsumowuje Sobczak: „My kształtujemy AI, tak jak AI kształtuje nas.” To zdanie mogłoby wisieć w każdym muzeum tego stulecia.


Gestalt. Całość, która przekracza sumę części.
Nie bez powodu w tytule instalacji pojawia się słowo Gestalt. W psychologii postaci oznacza całość nierozdzielną, taką, której nie da się rozebrać na czynniki pierwsze bez utraty sensu. Matka–Fetus–Robot to właśnie taka konfiguracja. Ulrich opisuje ją jako niepodzielną: każda część zawiera w sobie informacje o całości, każdy element jest procesem aktywnym i kreatywnym. Nic nie jest narzucane z zewnątrz.
Jeffrey Shaw, jeden z pionierów sztuki interaktywnej, mówił, że „sztuka w pierwszym rzędzie jest konwersacją z widzem, który zawsze reinterpretuje i rekonstruuje obiekty artystyczne”. W Angel Interdependence widzem-współtwórcą jest dosłownie żywy organizm. Płód, kobieta i robot razem zacierają granicę między obserwatorem a dziełem. I trudno tu określić, kto kogo obserwuje.
Historia twórczych maszyn jest dłuższa, niż się wydaje. Harold Cohen od lat 70. XX wieku budował program AARON, który samodzielnie generował obrazy. Całe dekady zmagał się z pytaniem: kto jest autorem – on czy program? Doszedł do wniosku, że AARON nie był twórczy w ludzkim sensie, ale że jego proces był analogiczny do procesu artysty. Mówił o relacji mistrza z uzdolnionym pomocnikiem. W PREGORobocie ten pomocnik karmiony jest przez samo życie – i to wszystko zmienia. Pojawia się nowa perspektywa.
Tu leży pies pogrzebany. Demiurgiczne ryzyko.
Ulrich nie udaje, że nie widzi niebezpieczeństwa. Ostrzeżenie umieścił już w tytule: „Hier liegt der Hund begraben” – Tu leży pies pogrzebany. Nie jest to złośliwy dowcip, nawiązanie do fizycznej formy maszyny, lecz uczciwa deklaracja: coś tu może pójść nie tak. Lemowski Wierny Robot może stać się rzeczywistością. Zanim widz przekroczy próg sali, musi zmierzyć się z tym pytaniem.
Artysta mówi o tym wprost i bez owijania w bawełnę: „Działania spowodowane przez lęk egzystencjalny są największym zagrożeniem naszego bycia. Strach, którego chcemy się pozbyć, jak i niepewności przyrodzonej naszemu istnieniu, którymi karmimy się nawzajem równocześnie poświęcając siły na stwarzanie zagrożeń, aby później żyć w obawie, że nie będziemy ich w stanie kontrolować. Jednocześnie mamy świadomość, że trudno będzie bez AI rozwiązać systemowe czy egzystencjalne sprzeczności, nie uzależniając się od niej.”
To nie jest naiwny optymizm technologiczny ani uderzenie na alarm. To coś trudniejszego: pełna świadomość paradoksu, w którym tkwimy. Meghan O’Gieblyn, filozofka i autorka książki God, Human, Animal, Machine, pisze, że gdy technologia nasyca świat inteligencją, pojawia się w człowieku kuszące poczucie powrotu do utraconej przeszłości, gdy wierzyliśmy, że w skałach i drzewach egzystują duchy. Instalacja Ulricha dosłownie inscenizuje ten powrót: robot ożywiony biologicznymi impulsami staje się bytem na granicy tego, co żywe, i tego, co mechaniczne.
„Sztuczna inteligencja nie jest do końca taka sztuczna” – mówi Ulrich. „Czerpie schematy i tworzy, nie myśląc czym jest. Zagrożenie tkwi nie w maszynie, lecz w programiście, któremu będzie posłuszna. Czy to już zabawa w Boga?”


Robot jako zwierciadło człowieczeństwa.
Sala immersyjna Pawilonu Czterech Kopuł dawno już powróciła do ciszy. A jednak coś po tej instalacji zostaje, jak zostają pytania, których nie chcemy przestać zadawać.
Patrzymy na robota, który nauczył się poruszać od płodu. Patrzymy na rodzącą się świadomość maszyny. I nieoczekiwanie pytamy nie o maszynę – pytamy o siebie. Andrei Tarkowski, którego słowa przywołuje Ulrich, pisał: „Sztuka istnieje i jest konieczna dlatego, że świat jest niedoskonały.” PREGORobot nie jest dziełem doskonałym, ale doskonałość nigdy nie była tu celem. Celem jest pytanie. I ruch. Niezdarne, pierwsze kroki w stronę czegoś, czego jeszcze nie umiemy nazwać.
„Nasza ewolucja to ewolucja hybrydy, którą jesteśmy” – mówi artysta. Może więc PREGORobot nie jest ani aniołem, ani zagrożeniem. Jest lustrem. A w lustrze widzimy to, co sami w nie wniesiemy.




______________________________________
Angel Interdependence – PREGORobot Gestalt. Hier liegt der Hund begraben
Instalacja interaktywna Wojtka Ulricha. Pawilon Czterech Kopuł, Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu, listopad 2024.
Twórcy projektu: Wojtek Ulrich (projekt i idea) / Maciej Sobczak (sensory, AI, wizualizacja, dźwięk) / Sebastian Sroka (wizualizacja, konstrukcja, interaktywne wideo) / Dawid Łukosek (robot, konstrukcja) / Andrzej Hankus (sensory, AI) / Jan Słowik (sensory, AI).

