piątek, 29 sierpnia, 2025

Fragmenty „Roku polskiego w życiu, tradycyi i pieśni” Zygmunta Glogera (1900)

… Narody‎ ‎starożytne‎ ‎rozpoczynały‎ ‎nowy‎ ‎rok‎ ‎na‎ ‎wiosnę,‎ ‎w‎ ‎marcu, chrześcijanie‎ ‎zaś‎ ‎poczęli‎ ‎liczyć‎ ‎go‎ ‎od‎ ‎Bożego‎ ‎Narodzenia,‎ ‎a‎ ‎Kościół‎ ‎po stanowił‎ ‎święcić‎ ‎oktawę‎ ‎narodzin‎ ‎Chrystusa,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎1-szy‎ ‎stycznia,‎ ‎w‎ ‎którym nadano‎ ‎Mu‎ ‎imię‎ ‎Jezus.‎ ‎Wszystkie‎ ‎ludy‎ ‎obchodzą‎ ‎dzień‎ ‎ten‎ ‎wesoło‎ ‎i‎ ‎uroczyście.‎ ‎Ostatni‎ ‎wieczór‎ ‎starego‎ ‎roku,‎ ‎północ‎ ‎i‎ ‎narodziny‎ ‎roku‎ ‎nowego mają‎ ‎w‎ ‎sobie‎ ‎coś‎ ‎dziwnie‎ ‎uroczystego‎ ‎i‎ ‎tajemniczego.‎ ‎Nadchodzi‎ ‎chwila, w‎ ‎której‎ ‎rok‎ ‎stary‎ ‎kona‎ ‎i‎ ‎ukazuje‎ ‎się‎ ‎nowy.‎ ‎Czas,‎ ‎jako‎ ‎pojęcie‎ ‎obstrakcyjne, przybiera‎ ‎tu‎ ‎niejako‎ ‎postać‎ ‎zmysłową,‎ ‎Rok‎ ‎nowy‎ ‎—‎ ‎jakim‎ ‎będzie?‎ ‎jest tajemnicą‎ ‎i‎ ‎zagadką.‎ ‎A‎ ‎więc‎ ‎rzecz‎ ‎prosta,‎ ‎dla‎ ‎tych,‎ ‎co‎ ‎go‎ ‎dożyli,‎ ‎jest‎ ‎to pora‎ ‎życzeń,‎ ‎powinszowań‎ ‎i‎ ‎wróżb.‎ ‎Podług‎ ‎starego‎ ‎zwyczaju‎ ‎proboszcz w‎ ‎kościele‎ ‎po‎ ‎kazaniu‎ ‎winszuje‎ ‎parafianom‎ ‎Nowego‎ ‎Roku,‎ ‎a‎ ‎po‎ ‎nabożeństwie‎ ‎na‎ ‎plebanii‎ ‎przyjmuje‎ ‎sam‎ ‎życzenia‎ ‎od‎ ‎wszystkich‎ ‎i‎ ‎udaje‎ ‎się do‎ ‎kolatora,‎ ‎gdzie‎ ‎znowu‎ ‎winszowano‎ ‎sobie‎ ‎wzajemnie.‎ ‎

Ojcowie‎ ‎nasi dbali‎ ‎o‎ ‎życzenia‎ ‎noworoczne‎ ‎jak‎ ‎o‎ ‎ważną‎ ‎żywota‎ ‎sprawę,‎ ‎bo‎ ‎płynęły‎ ‎one z‎ ‎prostego,‎ ‎szczerego‎ ‎serca‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎sąsiedzkiego‎ ‎afektu.‎ ‎Wiedzieli‎ ‎wszyscy, czego‎ ‎komu‎ ‎życzyć‎ ‎należy,‎ ‎a‎ ‎rozum,‎ ‎dowcip,‎ ‎grzeczność,‎ ‎cześć,‎ ‎wdzięczność,‎ ‎serce‎ ‎i‎ ‎zażyła‎ ‎przyjaźń,‎ ‎siliły‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎wysłowienie‎ ‎życzeń.‎ ‎Dawni Polacy‎ ‎witali‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Nowy‎ ‎Rok‎ ‎słowami:‎ ‎»Bóg‎ ‎cię‎ ‎stykaj«,‎ ‎co‎ ‎oznaczało polecenie‎ ‎opiece‎ ‎Wszechmocnego.‎ ‎Rolnicy‎ ‎obsypywali‎ ‎się‎ ‎owsem‎ ‎na‎ ‎znak pożądanej‎ ‎obfitości‎ ‎zboża,‎ ‎a‎ ‎ci‎ ‎którzy‎ ‎obchodzili‎ ‎domy‎ ‎innych‎ ‎z‎ ‎powinszowaniem,‎ ‎nosili‎ ‎owies‎ ‎w‎ ‎rękawicy‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎wszystkie‎ ‎rogi‎ ‎stołu‎ ‎sypali‎ ‎po szczypcie,‎ ‎aby‎ ‎tak‎ ‎całe‎ ‎stoły‎ ‎założone‎ ‎były‎ ‎chlebem‎ ‎w‎ ‎nowym‎ ‎roku.‎ ‎Dzień ten‎ ‎powinien‎ ‎zawsze‎ ‎zastać‎ ‎bochen‎ ‎chleba‎ ‎na‎ ‎stole‎ ‎domowym‎ ‎w‎ ‎świetlicy jako‎ ‎znak‎ ‎obfitości‎ ‎daru‎ ‎bożego,‎ ‎który‎ ‎przez‎ ‎rok‎ ‎cały‎ ‎nie‎ ‎powinien‎ ‎schodzić z‎ ‎jego‎ ‎stołu,‎ ‎ale‎ ‎zawsze‎ ‎przysłonięty‎ ‎obrusem‎ ‎służyć‎ ‎na‎ ‎powitanie‎ ‎gościa i‎ ‎ubogiego.

Uczony‎ ‎Herburt‎ ‎pisze‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎Zygmunta‎ ‎Augusta‎ ‎o‎ ‎Nowym‎ ‎Roku: »Biegają‎ ‎dziatki‎ ‎po‎ ‎nowym‎ ‎lesie‎ ‎i‎ ‎przyjaciele‎ ‎dają‎ ‎sobie‎ ‎nowe‎ ‎lato, a‎ ‎zwłaszcza‎ ‎panowie‎ ‎sługom,‎ ‎bogaci‎ ‎ubogim,‎ ‎winszując‎ ‎sobie‎ ‎na‎ ‎Nowy Rok‎ ‎wszego‎ ‎dobra«.‎ ‎Królowie‎ ‎dawali‎ ‎dworzanom‎ ‎swoim‎ ‎»na‎ ‎kolędę« nieraz‎ ‎kosztowne‎ ‎podarunki,‎ ‎gdy‎ ‎ci‎ ‎winszowali‎ ‎im‎ ‎»nowego‎ ‎lata«.

W‎ ‎rachunkach‎ ‎króla‎ ‎Zygmunta‎ ‎I‎ ‎przechował‎ ‎się‎ ‎rejestr‎ ‎wydatków »na‎ ‎kolędy*.‎ ‎I‎ ‎tak:‎ ‎panom‎ ‎wikaryuszom‎ ‎dano‎ ‎złotych‎ ‎10,‎ ‎tatarom‎ ‎winszującym‎ ‎złotych‎ ‎30,‎ ‎żakom‎ ‎grającym‎ ‎niemiecką‎ ‎komedyę‎ ‎grzywnę‎ ‎1‎ ‎i‎ ‎groszy‎ ‎24.

Zygmunt‎ ‎August‎ ‎na‎ ‎Nowy‎ ‎Rok‎ ‎rozdawał‎ ‎hojną‎ ‎kolędę‎ ‎swoim‎ ‎dworzanom i‎ ‎służbie.‎ ‎Z‎ ‎okoliczności‎ ‎tej‎ ‎znaną‎ ‎jest‎ ‎powiastka‎ ‎o‎ ‎słynnym‎ ‎z‎ ‎dowcipu Stańczyku,‎ ‎trefnisiu‎ ‎nadwornym,‎ ‎który‎ ‎był‎ ‎ulubionym‎ ‎przez‎ ‎kr.‎ ‎Zygmunta‎ ‎I, a‎ ‎po‎ ‎jego‎ ‎zgonie‎ ‎pozostał‎ ‎na‎ ‎dworze‎ ‎syna‎ ‎jego‎ ‎Zygmunta‎ ‎Augusta.‎ ‎Młody król‎ ‎obrażony‎ ‎jakimś‎ ‎starego‎ ‎błazna‎ ‎żartem,‎ ‎nie‎ ‎dał‎ ‎mu‎ ‎żadnej‎ ‎na‎ ‎Nowy Rok‎ ‎kolędy.‎ ‎Gdy‎ ‎przybyli‎ ‎senatorowie‎ ‎z‎ ‎powinszowaniem‎ ‎do‎ ‎monarchy, Stańczyk‎ ‎chodził‎ ‎smutny‎ ‎i‎ ‎głośno‎ ‎wzdychał,‎ ‎a‎ ‎zapytany‎ ‎o‎ ‎powód‎ ‎niezwykłej‎ ‎troski,‎ ‎odpowiedział‎ ‎z‎ ‎cicha,‎ ‎ale‎ ‎tak,‎ ‎że‎ ‎król‎ ‎usłyszał:‎ ‎»Dla‎ ‎mnie rok‎ ‎nie‎ ‎nowy,‎ ‎bo‎ ‎suknie‎ ‎mam‎ ‎stare«.‎ ‎Dobry‎ ‎dla‎ ‎wszystkich‎ ‎król‎ ‎uśmiechnął się‎ ‎i‎ ‎kazał‎ ‎dać‎ ‎Stańczykowi‎ ‎nowy‎ ‎kontusz,‎ ‎żupan,‎ ‎pas‎ ‎i‎ ‎buty.

Dawni‎ ‎magnaci‎ ‎bywali‎ ‎hojni‎ ‎stosownie‎ ‎do‎ ‎zasług‎ ‎swoich‎ ‎dworzan i‎ ‎krewnych,‎ ‎rozdając‎ ‎im‎ ‎»na‎ ‎kolędę*‎ ‎nieraz‎ ‎wioski‎ ‎a‎ ‎zwykle‎ ‎konie,‎ ‎rzędy, puhary,‎ ‎drogie‎ ‎pasy,‎ ‎bobrowe‎ ‎kołpaki,‎ ‎delie‎ ‎podbite‎ ‎sobolami,‎ ‎rysiami, szable‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d.‎ ‎Szlachta‎ ‎dawała‎ ‎»kolędy«,‎ ‎na‎ ‎jakie‎ ‎było‎ ‎ją‎ ‎stać.‎ ‎Franciszek Zabłocki,‎ ‎w‎ ‎jednej‎ ‎ze‎ ‎swoich‎ ‎komedyi‎ ‎opisując‎ ‎obchód‎ ‎kolęd‎ ‎za‎ ‎czasów Stanisława‎ ‎Augusta,‎ ‎powiada: »Mamy‎ ‎tyle‎ ‎czeladzi,‎ ‎każdy‎ ‎chce‎ ‎kolędy, Trzeba‎ ‎wszystkim‎ ‎coś‎ ‎wetknąć,‎ ‎taki‎ ‎zwyczaj‎ ‎wszędy, Rok‎ ‎też‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎czekali,‎ ‎raz‎ ‎w‎ ‎Gody‎ ‎ta‎ ‎łaska«.

Dzieci‎ ‎i‎ ‎żakowie‎ ‎szkolni‎ ‎prawili‎ ‎rodzicom,‎ ‎dobroczyńcom‎ ‎i‎ ‎przełożonym‎ ‎powinszowania‎ ‎prozą‎ ‎lub‎ ‎wierszami,‎ ‎po‎ ‎polsku‎ ‎lub‎ ‎po‎ ‎łacinie. Gdy‎ ‎dawniej‎ ‎prawie‎ ‎wszystkie‎ ‎szkoły‎ ‎w‎ ‎kraju‎ ‎znajdowały‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎klasztorach,‎ ‎bywało‎ ‎wielu‎ ‎ubogich‎ ‎chłopców‎ ‎ze‎ ‎wsi‎ ‎i‎ ‎miasteczek‎ ‎oddawanych tam‎ ‎na‎ ‎naukę,‎ ‎których‎ ‎zakonnicy‎ ‎uczyli‎ ‎bezpłatnie‎ ‎i‎ ‎dawali‎ ‎im‎ ‎mieszkanie, a‎ ‎poczciwi‎ ‎ludzie‎ ‎żywili‎ ‎biedaków.‎ ‎Wyrobił‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎taki‎ ‎zwyczaj,‎ ‎że‎ ‎ci uczniowie,‎ ‎czyli‎ ‎jak‎ ‎ich‎ ‎nazywano‎ ‎żaki,‎ ‎mieli‎ ‎własne‎ ‎garnuszki‎ ‎i‎ ‎przychodzili‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎po‎ ‎obiad,‎ ‎lub‎ ‎wieczerzę‎ ‎do‎ ‎mieszkańców‎ ‎miasta.‎ ‎Na‎ ‎Nowy Rok‎ ‎zaś,‎ ‎zebrawszy‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎gromadki,‎ ‎obchodzili‎ ‎wszystkie‎ ‎domy,‎ ‎winszowali‎ ‎nowego‎ ‎lata‎ ‎i‎ ‎starali‎ ‎się‎ ‎zaśpiewać‎ ‎coś‎ ‎takiego,‎ ‎żeby‎ ‎pobudzić‎ ‎do wesołości‎ ‎i‎ ‎hojności‎ ‎zarazem.‎ ‎Oto‎ ‎jedna‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎starych‎ ‎a‎ ‎wesołych‎ ‎pieśni żaków‎ ‎kolędujących:

Mości‎ ‎gospodarzu,‎ ‎domowy‎ ‎szafarzu,
Nie‎ ‎bądź‎ ‎tak‎ ‎ospały,‎ ‎kaź‎ ‎nam‎ ‎dać‎ ‎gorzały
Dobrej‎ ‎z‎ ‎alembika‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎niej‎ ‎piernika,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Chleba‎ ‎pytlowego‎ ‎i‎ ‎masła‎ ‎do‎ ‎niego,
Kaź‎ ‎stoły‎ ‎nakrywać‎ ‎i‎ ‎talerze‎ ‎zmywać,
Kaź‎ ‎dać‎ ‎obiad‎ ‎hojny,‎ ‎boś‎ ‎Pan‎ ‎Boga-bojny,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Kaczka‎ ‎do‎ ‎rosołu,‎ ‎sztuka‎ ‎mięsa‎ ‎z‎ ‎wołu,
Z‎ ‎gęsi‎ ‎przysmażanie,‎ ‎zjemy‎ ‎to‎ ‎mospanie,
I‎ ‎udzik‎ ‎zajęczy,‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎więcej,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Indyk‎ ‎do‎ ‎podlewy,‎ ‎panie‎ ‎miłościwy,
I‎ ‎to‎ ‎czarne‎ ‎prosię,‎ ‎pomieści‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎się,
Każ‎ ‎upiec‎ ‎pieczonki,‎ ‎weźmiem‎ ‎do‎ ‎kieszonki,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Mości‎ ‎gospodarzu,‎ ‎domowy‎ ‎szafarzu,
Każ‎ ‎dać‎ ‎gąsior‎ ‎wina,‎ ‎bo‎ ‎w‎ ‎brzuchu‎ ‎ruina,
Nie‎ ‎długo‎ ‎się‎ ‎bawcie‎ ‎i‎ ‎drugi‎ ‎postawcie,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Dla‎ ‎większej‎ ‎ochoty,‎ ‎daj‎ ‎czerwony‎ ‎złoty,
Albo‎ ‎talar‎ ‎bity,‎ ‎będziesz‎ ‎znakomity,
Daj‎ ‎i‎ ‎żupan‎ ‎stary,‎ ‎byle‎ ‎jeszcze‎ ‎cały,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Mości‎ ‎gospodarzu,‎ ‎domowy‎ ‎szafarzu,
Każ‎ ‎spichrze‎ ‎otworzyć‎ ‎i‎ ‎miechy‎ ‎nasporzyć,
Żyta‎ ‎ze‎ ‎trzy‎ ‎wory‎ ‎i‎ ‎woły‎ ‎z‎ ‎obory,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!

Na‎ ‎piwo‎ ‎jęczmienia,‎ ‎koni‎ ‎do‎ ‎ciągnienia,
Jagły‎ ‎jeźli‎ ‎macie,‎ ‎to‎ ‎nam‎ ‎korzec‎ ‎dajcie,
Tatarki‎ ‎na‎ ‎kasze,‎ ‎kocham‎ ‎przyjaźń‎ ‎waszę,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Grochu‎ ‎choć‎ ‎z‎ ‎pół‎ ‎woru‎ ‎z‎ ‎tutejszego‎ ‎dworu,
Na‎ ‎mąkę‎ ‎pszenicy,‎ ‎zjemy‎ ‎społem‎ ‎wszyscy,
Owsa‎ ‎ze‎ ‎trzy‎ ‎miary‎ ‎dla‎ ‎większej‎ ‎ofiary,
tlej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Mościa‎ ‎gospodyni,‎ ‎domowa‎ ‎mistrzyni,
Okaż‎ ‎swoją‎ ‎łaskę,‎ ‎każ‎ ‎dać‎ ‎masła‎ ‎faskę,
Jeżeliś‎ ‎nie‎ ‎sknera,‎ ‎daj‎ ‎i‎ ‎kopę‎ ‎sera,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!
Mościa‎ ‎gospodyni,‎ ‎domowa‎ ‎mistrzyni,
Bacz,‎ ‎w‎ ‎jakim‎ ‎to‎ ‎czasie‎ ‎i‎ ‎daj‎ ‎dwie‎ ‎kiełbasie,
Które‎ ‎kiedy‎ ‎zjemy,‎ ‎to‎ ‎podziękujemy,
Hej‎ ‎kolęda,‎ ‎kolęda!

…”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pod naszym patronatem

XI.Legenda STARa

11.LegendA STARa, to zlot pojazdów  zabytkowych organizowany przez Powiat ...

XIII Festiwal Blues pod Piecem

30 sierpnia 2025 r. o godz. 19.00 – Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach...

Wyniki naboru do projektu “Projektowan...

Narodowe Centrum Kultury rozstrzygnęło nabór do programu szkoleniowego realizow...

Dofinansowanie z Muzeum Historii Polsk...

Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach otrzymało kolejne dofinansowanie. M...

Pierwsze żniwa 1944. Maszyny z fabryki...

Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie zaprasza: W sobotę, 26 lipca, proponu...