piątek, 7 października, 2022

Historia nie jest nudna

Aleksandra Ziober jest z wykształcenia historykiem. Wykłada na Uniwersytecie Wrocławskim, a od kwietnia 2019 r. prowadzi bloga Historian’s Journeys poświęconego podróżom. Nam opowiedziała m.in. dlaczego stworzyła swój blog, które z odwiedzonych muzeów najbardziej ją zaskoczyło oraz jak i dlaczego zmieniają się dzisiejsze muzea.

Jest pani w stanie policzyć, ile muzeów już pani odwiedziła?

Jest to niezwykle trudne pytanie, ponieważ nigdy nie pomyślałam, żeby to policzyć, a zwiedza się w zasadzie od czasów najmłodszych. Myślę, że mogłam dobić setki odwiedzonych muzeów, jeśli wliczymy w to także wystawy zorganizowane na zamkach, w pałacach etc.

Wymieńmy kilka „naj”: najciekawsze, najmniejsze, największe, najbardziej oryginalne, najbardziej zaskakujące…

Najciekawsze – jako fanka dinozaurów muszę tu wspomnieć o Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Nie bez powodu jest ono często nazywane najbardziej fascynującym muzeum na świecie. Poza licznymi szkieletami tych ogromnych gadów, możemy tu zobaczyć ruszającego się tyranozaura w oryginalnych wymiarach, wystawy poświęcone motylom, ssakom, rybom, rafie koralowej czy imitację trzęsienia ziemi. Samo muzeum znajduje się w pięknym budynku, którego centrum stanowi tzw. Hintze Hall, wyglądem nawiązująca do ogromnej katedry. W jej centrum można zobaczyć szkielet diplodoka.

Największym muzeum, które udało mi się odwiedzić, był Luwr. Zresztą uważam, że jest to jedno z najlepszych i najciekawszych muzeów w Europie – choć oczywiście nie zwiedziłam wszystkich. Ogromnym walorem tego miejsca jest sam budynek, w którym się znajduje, czyli dawny pałac królewski. Do tego liczba i jakość przechowywanych tam eksponatów jest naprawdę imponująca. W czasie wycieczki do Paryża Luwr po prostu trzeba odwiedzić.

Najbardziej zaskakujące – wydaje mi się, że mogło to być Średniowieczne Muzeum Kryminalne w Rothenburg ob der Tauber w Niemczech. W środku zgromadzona jest największa liczba eksponatów związanych z torturami w Europie na przestrzeni dziejów, ze szczególnym uwzględnieniem okresu średniowiecza i nowożytności. Można tam zobaczyć m.in. żelazną dziewicę czy krzesło inkwizytorskie (krzesło czarownic). Ogromne wrażenie robią przechowywane tam tzw. maski wstydu, które były naprawdę różnorodne. Kazano je nakładać osobom za dość niewielkie przewinienia, jak kłamstwo czy plotkarstwo, a wygląd maski nawiązywał do popełnionego przestępstwa.

Najbardziej oryginalne… Może to lekko naciągane i nie do końca można nazwać to miejsce muzeum, ale moim zdaniem najbardziej oryginalnym obiektem tego typu, które odwiedziłam, był Burg Kreuzenstein w Austrii. Z jednej strony mam tu na myśli zbiory, które możemy oglądać w środku, ale także sam zamek. Jest on niezwykle ciekawy, ponieważ po wojnie 30-letniej popadał w ruinę i dopiero w XIX wieku postanowił odbudować go hrabia Johann Nepomucen Wilczek. Użyto do tego 11 tysięcy elementów innych budynków z całej Europy, które reprezentowały najróżniejsze style architektoniczne. Mamy więc tam gotycką emporę organową z katedry w Koszycach, dom cechowy z Norymbergi czy loggie z okolic Wenecji. Koszt budowy zamku razem z eksponatami wyniósł około 50 000 guldenów, czyli w przeliczeniu na dziś 250 milionów euro! Kreuzenstein już w zamyśle Wilczka miał zostać przeznaczony na muzeum.

Skąd wziął się pomysł na uruchomienie bloga?

Bloga założyłam w kwietniu 2019 roku, powstały wtedy także profile na social mediach, takich jak Facebook i Instagram. Z pewnością zainspirowały mnie zajęcia, które prowadzę na Uniwersytecie Wrocławskim na kierunku Dziedzictwo kultury materialnej, gdzie rozmawiam ze studentami między innymi na temat walorów turystycznych, czy ogólnie o turystyce historycznej. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że posiadam masę zdjęć z podróży, a do tego lubię opowiadać o historii. Postanowiłam więc połączyć te dwie moje największe pasje i najlepszym wyjściem okazał się tutaj blog o podróżach z historią w tle. Miał on być także dla mnie odskocznią od pędzącego szybko życia codziennego i pracy, która pochłaniała większość mojego dnia. Po kilku miesiącach okazało się, że był to strzał w dziesiątkę!

Do kogo jest on adresowany?

Blog i kanały społecznościowe adresowane są głównie do podróżników i pasjonatów historii. Opowiadam na nich o miejscach wartych odwiedzenia, a które posiadają ciekawą historię. Są więc to przede wszystkim zabytkowe miasta, pałace, zamki, muzea, ale nie stronię także od miejsc związanych z naturą, tego jednak jest zdecydowanie mniej na blogu. Chciałabym, aby odbiorcy mogli odnaleźć tutaj ciekawostki historyczne, legendy, ale także dowiedzieli się o najważniejszych faktach z historii. Czasem dziele się także nowinkami z życia codziennego, jakie wiedzie profesjonalny historyk, pracujący na uniwersytecie i w archiwach. Głównym celem bloga jest również pokazanie, że historia nie jest nudna i tak naprawdę spotykamy ją na każdym kroku! Z drugiej strony dzięki temu, że poznamy dzieje miejsca, które zwiedzamy, to „przeżywamy” – moim zdaniem – tę podróż głębiej.

Jakie muzea – pani zdaniem – mają w dzisiejszych czasach największą szansę na sukces?

Mam wrażenie, że muzea coraz częściej odchodzą od tradycyjnego sposobu prezentowania swoich zbiorów. Powoli stawia się na multimedia, interaktywność i ciekawe przedstawienie tematyki poruszanej w muzeach. Odchodzi się od tradycyjnych ekspozycji (choć jest ich w Polsce jeszcze bardzo dużo), gdzie prezentowane są konkretne rekwizyty, bo przez niektórych, głównie dzieci i młodzież, traktowane jest to jako nudne. W związku z tym muzea zmieniają się tak samo, jak zmieniają się zapotrzebowania odwiedzających. W Polsce pojawiła się także tendencja tworzenia muzeów w całkiem nowym stylu, nie ma w nich np. żadnych zabytków, lub jest ich znikoma ilość, czy specjalnej ekspozycji, a samo muzeum jest jakby narracją samą w sobie. Przykładem takich miejsc jest Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie czy Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu. Cieszą się one dużą popularnością. Wydaje mi się, że zarówno tradycyjne muzea, jak i te nowoczesne mają swoje plusy i minusy, zwolenników i przeciwników. W związku z tym najbardziej popularne pozostaną muzea „mieszane”, gdzie możemy zobaczyć ciekawą ekspozycję, a do tego wprowadzona została pewna interaktywność i multimedia.

Czy tradycyjne zwiedzanie może kiedyś zostać zastąpione przez zwiedzanie wirtualne, które jest i wygodniejsze, i tańsze?

To ciekawe pytanie, podobne zadałam swoim studentom w czasie pandemii, gdy nie mogliśmy iść do muzeum. Tak naprawdę bardzo ciężko na nie odpowiedzieć, bo nie wiemy, co tak naprawdę wydarzy się w przyszłości. Choć ja sama nie wyobrażam sobie, aby Internet i siedzenie przed komputerem mogło zastąpić prawdziwy kontakt z kulturą. Dla przykładu, oglądanie dzieł Leonarda Da Vinci w przeglądarce internetowej nigdy nie zaoferuje nam takich wrażeń, jak zobaczenie oryginału wiszącego w Luwrze. Należy dodać do tego jeszcze całe otoczenie, a w przypadku wspomnianego Luwru to sam budynek jest zabytkiem światowej klasy – tego nie da się pokazać za pomocą jakichkolwiek wizualizacji. Ale zwiedzanie wirtualne staje się coraz popularniejsze i myślę, że dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na daleki i kosztowny wyjazd to idealne rozwiązanie. Nie wydaje mi się jednak, aby tradycyjne zwiedzanie w najbliższych latach przestało być praktykowane.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze artykuły autora

Edukacyjny październik w MIIT

0
Ogród Doświadczeń...

143. urodziny MNK!

Pamięci amerykańskich lotników

Ostatnie dni z Witkacym w MNW