niedziela, 7 sierpnia, 2022

Z wizytą u bieckiego kata – podsumowanie konferencji

Zapierać dech w piersiach może zarówno feeria barw na płótnie, rzeźba ludowa jak i… ciemne, tajemnicze pomieszczenie. W związku z projektem Interreg: Mistrz Świętej Sprawiedliwości na karpackich szlakach beskidników: Biecz-Bardejów, goszczę w bieckiej Turmie na konferencji i otwarciu wystawy.

Projekt realizowany jest  zgodnie z zasadami polityk wspólnotowych: zrównoważonego rozwoju, równości szans i niedyskryminacji oraz równouprawnienia płci. Zrealizowane w ramach projektu działania są skierowane do wszystkich mieszkańców pogranicza polsko-słowackiego oraz turystów bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, pochodzenie etniczne, kolor skóry, religię, światopogląd, orientację seksualną czy sytuację materialną.

Turma

Słowo turma może się wydać niektórym obce – to inaczej więzienie, a swoją nazwę zawdzięcza niemieckiemu Turm oznaczającego wieżę, wysoki budynek. W takowych najczęściej organizowano areszty i miejsca karnego pobytu. W Bieczu stanowi jedną z licznych atrakcji turystycznych, bo prócz mrożących krew w żyłach anegdot, pełni też funkcję wieży widokowej.

Kat pilnujący wejścia do Turmy – dał się jednak namówić i udostępnił przestrzeń do zwiedzania (fot. Damian Nowak)

Biecka Szkoła Katów

…i na dobry początek powściągliwość, bowiem anegdot, twierdzeń i podań związanych z kształceniem katów na ziemiach bieckich jest masa. Ile w nich prawdy? Próbowali ją wykrzesać prelegenci podczas konferencji pn. Biecka Szkoła Katów – fakty i legendy, jednak nie udało się im dojść do jednogłośnego wniosku. Ciekawym punktem zaczepienia są teksty źródłowe, które przybliżają duże podobieństwo zapisu słów kat i… rzeźnik. Jest zatem wielkie prawdopodobieństwo, że zamiast rozmaitych form tortur, mieliśmy do czynienia
z obróbką mięs. Nie dajmy jednak zginąć legendzie, która stanowi swoisty „magnes na Zwiedzających”.

Wydarzenie zostało zorganizowane w ścisłym reżimie sanitarnym. (fot. Damian Nowak)

Podczas konferencji i w trakcie dyskusji zostały poruszone rozliczne wątpliwości związane z obsługą ruchu turystycznego. Tak małe miejscowości jak Biecz, borykają się z problemami natury logistycznej – transport, baza noclegowa i dobra gastronomia to współczesny must have każdego miejsca przyjaznego turystom. Nawet, jeśli stanowi tylko krótki przystanek, powinien zapewnić minimum potrzeb, o czym szeroko rozmawiano w kuluarach… Proponowano też ciekawe formy kilkudniowych eskapad, gdzie Biecz grałby pierwsze skrzypce (co ciekawe, skrzypce i Muzeum Ziemi Bieckiej mają ze sobą wiele wspólnego – ale o tym kiedy indziej 😉 ).

Co znaczy pojęcie „zbój”, wytłumaczył Damian Nowak (fot. G. Szary)

Co dalej?

Chciałoby się powiedzieć, że konferencja to dopiero początek współpracy między Bieczem a słowackim Bardejowem. Co z niej wyniknie? Dowiemy się wkrótce, a wszystkich Czytelników zapraszamy do Turmy – jak widać, Kat nie taki straszny! 🙂

(fot. D. Nowak)

https://www.facebook.com/Muzeum-Ziemi-Bieckiej-114375987831985

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Aleksandra Wańczyk
Studentka muzeologii II stopnia, czynna muzealniczka, członek ICOM Polska, pilot wycieczek. Miłośniczka literatury faktu, gotowania i... bloków. Od lat jestem nierozerwalnie związana z wolontariatem i działalnością pro-bono - dzięki Muzeon.pl mogę podzielić się swoimi przemyśleniami na rozmaite tematy. Zainteresowania badawcze kieruję wszędzie tam, gdzie czynnik ludzki - szczególnie ten "trudny".

Najnowsze artykuły autora