piątek, 9 stycznia, 2026

„Życie w słoju”. O wyzwaniach konserwacji preparatów mokrych w zbiorach muzealnych

Adrian Olearczyk

Preparaty mokre budzą skrajne emocje. Dla jednych są fascynującym świadectwem historii nauki i muzealnictwa, dla innych – problematycznym reliktem dawnych metod przechowywania zbiorów. Niezależnie od ocen, jedno pozostaje niezmienne: preparaty mokre należą do najbardziej wymagających obiektów muzealnych pod względem konserwatorskim. Ich stan techniczny często decyduje nie tylko o wartości ekspozycyjnej, lecz także o bezpieczeństwie zbiorów i personelu.

Czym są preparaty mokre w muzealnej codzienności?

Mówiąc najprościej, są to obiekty biologiczne (zwykle zoologiczne, anatomiczne, botaniczne lub patologiczne) przechowywane w cieczach konserwujących – najczęściej w alkoholu lub formalinie. W muzeach przyrodniczych, medycznych czy akademickich stanowią często pozostałość dawnych kolekcji naukowych i dydaktycznych.

Pęknięcie szkła powodujące utratę szczelności pojemnika i realne zagrożenie dla zachowania preparatu mokrego. fot A. Olearczyk

W praktyce konserwatorskiej szybko staje się jasne, że preparat mokry nie jest jednym obiektem, lecz całym układem. Składają się na niego materiał biologiczny, płyn konserwujący, pojemnik oraz towarzysząca mu dokumentacja – w tym etykiety. Każdy z tych elementów starzeje się inaczej i każdy może stać się źródłem problemów, jeśli zabraknie regularnej kontroli.

Najczęstsze problemy konserwatorskie

W praktyce muzealnej preparaty mokre rzadko są obiektami bezproblemowymi. Najczęściej mamy do czynienia ze zmętnieniem lub zmianą barwy płynu, jego stopniowym ubywaniem i odsłanianiem części preparatu, rozszczelnieniem słojów, korozją metalowych elementów, deformacjami i fragmentacją tkanek oraz z osadami biologicznymi i chemicznymi. Osobną kategorię stanowią pozostałości dawnych metod konserwacji, które dziś budzą uzasadnione obawy – także z punktu widzenia BHP.

Preparat mokry w szklanym słoju z metalowym zamknięciem. Widoczny obniżony poziom płynu konserwującego, zdegradowana uszczelka oraz nienaturalne zabarwienie płynu. fot A. Olearczyk

Wiele z tych procesów przebiega powoli i przez długi czas pozostaje niezauważonych. Problem ujawnia się dopiero wtedy, gdy preparat ma trafić na wystawę, do digitalizacji albo na rutynową kontrolę. I wtedy często okazuje się, że prostych rozwiązań już nie ma.

Etykieta – nośnik informacji

W kontekście konserwacji preparatów mokrych uwaga skupia się zwykle na samym obiekcie i płynie. Tymczasem równie istotnym, a często pomijanym elementem są etykiety. To one bardzo często decydują o wartości naukowej i historycznej preparatu – nawet wtedy, gdy sam obiekt zachował się jedynie fragmentarycznie.

Stare etykiety zawierają informacje, których nie da się dziś odtworzyć w inny sposób: dawne nazewnictwo taksonomiczne, daty i miejsca pozyskania, nazwiska badaczy lub preparatorów, a czasem także krótkie, odręczne uwagi dotyczące sposobu utrwalenia. Zdarza się, że kilka słów zapisanych ołówkiem jest jedynym śladem kontekstu, w jakim obiekt trafił do zbiorów.

Z konserwatorskiego punktu widzenia etykiety są jednak wyjątkowo wrażliwe. Wykonane z papieru niskiej jakości, zapisane tuszem lub atramentem żelazowo-galusowym, źle znoszą kontakt z wilgocią, oparami alkoholu czy formaliny. Te umieszczone wewnątrz naczynia ulegają stopniowej degradacji, natomiast etykiety zewnętrzne często się ścierają, odspajają lub giną podczas nieprzemyślanych prac porządkowych.

Wyschnięty preparat mokry głowonoga – efekt długotrwałego ubytku płynu konserwującego i braku regularnej kontroli stanu zachowania. fot A. Olearczyk

Pomiędzy autentycznością a odpowiedzialnością

Jednym z trudniejszych aspektów konserwacji preparatów mokrych jest znalezienie równowagi między zachowaniem ich historycznego charakteru a spełnieniem współczesnych standardów bezpieczeństwa. W starszych zbiorach nadal spotyka się wysokie stężenia formaldehydu, prowizoryczne zamknięcia czy naczynia, które dziś budzą uzasadnione wątpliwości.

Ten sam preparat przed i po zabiegach konserwatorskich, ilustrujących stabilizację stanu zachowania i przywrócenie czytelności obiektu. fot A. Olearczyk

Każda decyzja konserwatorska powinna być poprzedzona analizą konkretnego przypadku. Nie istnieje jeden uniwersalny schemat postępowania i, moim zdaniem, to właśnie ten brak prostych odpowiedzi sprawia, że praca z preparatami mokrymi wymaga tak dużego doświadczenia i ostrożności.

Konserwacja preparatów mokrych to nie rutyna

Z zewnątrz może się wydawać, że konserwacja preparatu mokrego sprowadza się do wymiany płynu lub oczyszczenia naczynia. W praktyce są to jedynie końcowe etapy znacznie bardziej złożonego procesu.

Kluczowa jest ocena stanu chemicznego płynu, kondycji tkanek, relacji między preparatem a pojemnikiem oraz stanu zachowania etykiet. Równie ważna pozostaje dokumentacja – brak informacji o wcześniejszych ingerencjach często utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia właściwe zaplanowanie dalszych działań. W takich sytuacjach konserwator porusza się po omacku, starając się nie pogorszyć stanu obiektu.

Jajo rekina przechowywane w pojemniku ekspozycyjnym; widoczne uszkodzenia wyrostków czepnych („wąsów”). fot A. Olearczyk

Co istotne, zaniechanie działań bywa równie ryzykowne jak nieprzemyślana interwencja. Preparat, który dziś „jeszcze wygląda dobrze”, za kilka lat może być nie do uratowania.

Dlaczego warto przyjrzeć się swoim zbiorom już teraz?

Wiele muzeów odkłada temat preparatów mokrych na później, traktując je jako marginalną część kolekcji. Tymczasem są to obiekty, które szybko reagują na zmiany temperatury i wilgotności, starzeją się w sposób trudny do przewidzenia i odwrócenia oraz mogą stanowić realne zagrożenie chemiczne przy niewłaściwym przechowywaniu.

Regularna ocena stanu zachowania i konsultacje ze specjalistą pozwalają zaplanować działania etapami, dostosowanymi do budżetu i możliwości instytucji, zamiast reagować dopiero w sytuacji kryzysowej.

Warstwa lipidów na powierzchni płynu konserwującego powstała w wyniku migracji tłuszczów z tkanek preparatu. fot A. Olearczyk

Preparaty mokre jako potencjał, nie problem

Odpowiednio zabezpieczone i opracowane preparaty mokre mogą stać się jednym z najbardziej intrygujących elementów ekspozycji – przyciągając uwagę odbiorców i opowiadając historię nauki, medycyny czy przyrody w sposób autentyczny i poruszający.

Warunkiem jest jednak świadome podejście konserwatorskie, oparte na wiedzy, doświadczeniu i dialogu z muzeum.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pod naszym patronatem

Szlakiem Dziedzictwa- edukacyjne ścież...

W ramach projektu „Szlakiem Dziedzictwa- edukacyjne ścieżki po Starachowicach” ...

Szlakiem Dziedzictwa- edukacyjne ścież...

Muzeum Przyrody i Techniki do 23 grudnia 2025 r. realizuje projekt „Szlakiem Dz...

Festyn historyczny „Od Prasłowian do P...

11 września 2025 r. w Hali Lejniczej Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicac...

Wystawa „Podzespoły czyli wnętrze Star...

Muzeum Przyrody i Techniki im. Jana Pazdura w Starachowicach zaprasza na wernis...

XIII Festiwal Blues pod Piecem

30 sierpnia 2025 r. o godz. 19.00 w Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach...